Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Czemu jesteś zgnębiona, moja duszo, i czemu jęczysz we mnie? Ufaj Bogu, bo jeszcze Go będę wysławiać: Zbawienie mego oblicza i mojego Boga. (Ps 42,12).
Psalm kończy się dokładnie tam, gdzie zaczął – tym samym pytaniem do własnej duszy. Ale coś jest inaczej, choć słowa się powtarzają: ten sam refren, wypowiedziany drugi raz, brzmi mocniej, jakby przeszedł przez cały tydzień zmagań i wyszedł z niego okrzepły. To bardzo ludzki rytm wiary – nie liniowy postęp od rozpaczy do triumfu, lecz spirala, w której wracamy do tych samych pytań, tylko trochę dojrzalsi. Warto zauważyć, że psalmista nie mówi „jestem zbawiony”, mówi „będę wysławiał” – zbawienie jest w drodze, nie jest jeszcze w pełni doświadczone, a mimo to już dziś rodzi wdzięczność. Jezus zmartwychwstały też nie usunął z historii świata cierpienia, ale przełamał jego ostateczność, mówiąc: „Na świecie doznacie ucisku, ale odwagi! Ja zwyciężyłem świat” (J 16,33). Kończymy ten tydzień nie z gotowym rozwiązaniem, lecz z czymś lepszym – z nadzieją, która przetrwała próbę.
Nadzieja, która przeszła przez łzy, jest najtrwalsza.









