Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Oświeć moje oczy, bym nie zasnął w śmierci (Ps 13,4).
Psalmista nie prosi o bogactwo ani sukces. Błaga o światło w oczach. Bo wie, że bez niego śmierć przychodzi na raty. Najpierw gaśnie nadzieja, potem sens, wreszcie chęć wstawania z łóżka. To nie fizyczna śmierć przeraża najbardziej. To sen na jawie – życie bez widzenia, machinalny rytm bez śladu żywego spojrzenia. Matka przy komórce nie widzi łez dziecka. Mąż przy laptopie nie zauważa samotności żony. Biegniemy, ale nie widzimy dokąd. Jezus mówił do ślepego: „Czego chcesz, abym ci uczynił?” (Mk 10,51). Ten odpowiedział: „Mistrzu, żebym przejrzał”. Widzieć to znaczy żyć. Nie patrzeć – widzieć.











