Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Wejrzyj na mnie i zmiłuj się nade mną, bo jestem samotny i nieszczęśliwy. (Ps 25,16).
Siedem miliardów ludzi na planecie, tysiące znajomych na Facebooku, a epidemia samotności szerzy się szybciej niż jakikolwiek wirus. Psalmista nie wstydzi się swojej samotności – wykrzykuje ją przed Bogiem. To nie jest samotność romantyka szukającego ciszy. To samotność egzystencjalna – gdy stoisz w tłumie i czujesz się jak na pustyni.
Jezus znał tę samotność – w Getsemani, gdy uczniowie spali, na krzyżu, gdy krzyczał: „Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. Ale właśnie tam, w epicentrum opuszczenia, dokonało się zbawienie. „Wejrzyj na mnie” – to prośba o spojrzenie, które widzi, rozumie, nie osądza. W świecie, gdzie wszyscy patrzą w ekrany, ktoś prosi o prawdziwe spojrzenie. Samotność nie znika magicznie, ale przestaje być przekleństwem, gdy staje się miejscem spotkania.









