Piotr Kwiatek OFMCap

Ps 42.2

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże! (Ps 42,2).

Wyobraź sobie zwierzę biegnące przez wypalony słońcem step. Język wywieszony, oddech urywany, każdy krok wymaga wysiłku. Łania nie myśli o jedzeniu, nie rozgląda się za stadem – szuka tylko wody. To obraz twojej duszy w świecie pełnym bodźców, które nie gaszą prawdziwego pragnienia. Scrollujesz media społecznościowe, kupujesz kolejne rzeczy, biegniesz za sukcesem – a w środku rośnie suchość. Psalm nazywa to po imieniu: dusza nie potrzebuje więcej rozrywki, potrzebuje Źródła. Jezus powiedział Samarytance przy studni: „Kto pije wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki” (J 4,14). Wielu z nas pije z tysięcy studni, które nie zaspokajają. Wracamy spragnieni, zmęczeni, rozczarowani. Psalm wskazuje właściwy kierunek – tam, gdzie jest żywa woda.

PRAWDZIWE PRAGNIENIE PROWADZI DO PRAWDZIWEGO ŹRÓDŁA

Ps 41.14

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, od wieku aż po wiek! Amen, amen. (Ps 41,14).

Podwójne „amen” tak kończy się nie tylko ten psalm, ale cały pierwszy zbiór Psałterza. To słowo ma w sobie coś ostatecznego i jednocześnie otwierającego. Hebrajskie „amen” znaczy: „tak jest, tak niech będzie, na to się zgadzam całym sobą”. To nie jest grzecznościowe zakończenie modlitwy – to akt woli. Decyzja. Staje się po stronie Boga mimo wszystkiego, co przeżyłem w tym tygodniu: mimo choroby, zdrady, wrogów, lęku. Mimo. Jezus użył słowa „amen” ponad 70 razy w Ewangeliach – zawsze przed swoimi najważniejszymi słowami: „Amen, amen, powiadam wam”. Jakby chciał powiedzieć: to, co teraz usłyszysz, jest fundamentem. Stań na nim. Sobota to dzień, żeby powiedzieć własne „amen” całemu tygodniowi temu co było trudne, piękne, niezrozumiałe. Bogu, który był w tym wszystkim.

Twoje „amen” wypowiedziane z głębi serca — to najpiękniejsza modlitwa.

Ps 41.13

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

A Ty mnie podtrzymasz dzięki mej prawości i umieścisz na wieki przed Twoim obliczem. (Ps 41,13).

Po całym tygodniu walki, słabości, winy, obłudy i zdrady ten werset brzmi jak szeroko otwarte okno. Nie wszystko w życiu da się naprawić od razu, ale człowiek nie musi stać nad przepaścią sam. Psalmista nie opiera się na aplauzie tłumu, na sukcesie, na sile własnych nerwów, lecz na Bogu, który podtrzymuje. To ogromnie wyzwalające w epoce, w której tylu ludzi żyje na kredyt cudzej opinii i panicznie boi się upadku. Być przed Bożym obliczem to nie tylko religijny obraz — to najgłębsza obietnica, że moje życie ma sens większy niż ostatni kryzys. Jezus domyka tę nadzieję słowami o swojej obecności aż do końca świata Mt 28,20.

Ten, kto jest podtrzymywany przez Boga, może iść dalej spokojniej niż podpowiada lęk.

Ps 41.10

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

Nawet mój przyjaciel, któremu ufałem i który chleb mój jadł, podniósł na mnie piętę. (Ps 41,10).

Najmocniej boli nie cios od wroga, lecz pęknięcie w miejscu, które miało być schronieniem. Zdrada przychodzi często bez huku: w ujawnionej tajemnicy, w chłodnym odwróceniu wzroku, w wiadomości, która nigdy już nie nadejdzie. Ten werset tnie jak szkło, bo dotyka jednego z największych lęków człowieka, że zostanie zraniony właśnie tam, gdzie ufał. A jednak Biblia nie pudruje rzeczywistości; pokazuje, że nawet święta bliskość stołu nie gwarantuje wierności. Jezus wszedł dokładnie w tę ranę podczas Ostatniej Wieczerzy i zna smak zdrady od środka J 13,18. Dlatego zranione zaufanie nie musi stać się grobem serca; może stać się miejscem dojrzalszej, mądrzejszej miłości.

Zdrada nie definiuje twojej wartości — mówi więcej o ciemności zdrajcy niż o tobie.

3 ŚWIADECTWA MODLITWY PSALMAMI

📬 🙏🩵 3 ŚWIADECTWA
Kochani dziękuję za Wasze piękne świadectwa spotkania z psalmami… podzielę się z Wami trzema takimi pozytywnymi informacjami zwrotnymi…


✅ (1) „Nigdy nie przypuszczałam, że Psalmy są tak niezwykłym bogactwem modlitwy. Można do nich wracać w każdej sytuacji – w smutku, radości, uwielbieniu, ale także wtedy, gdy towarzyszy nam bezradność, lęk czy nawet złość. Każdy z nich dotyka innego zakątka ludzkiej duszy. Mam swoje ulubione Psalmy… i co ciekawe, ta lista cały czas się wydłuża. 🤭 Ostatnio szczególnie często wracam do Psalmu 61, a zwłaszcza do słów: „Na skałę zbyt dla mnie wysoką wprowadź mnie, Panie”. Ten werset stał się dla mnie modlitwą o pomoc w realizacji projektu, który po ludzku wydawał się niemożliwy. Drugim szczególnie bliskim mi Psalmem jest Psalm 131. Wybrałam go jako motto na ten rok. Uczy mnie zaufania i wewnętrznego pokoju. Mam wrażenie, że właśnie na tych dwóch filarach – zawierzeniu i zaufaniu – powoli spełnia się moje marzenie o muzycznym opracowaniu całego Psałterza. Dopiero śpiewane Psalmy naprawdę do mnie przemawiają. Muzyka pomaga mi głębiej przeżyć ich treść i lepiej odkrywać ich przesłanie. Każdy opublikowany Psalm jest dla mnie małym świętem, bo za jedną, kilkuminutową aranżacją kryją się dziesiątki godzin pracy. Ale za każdym z nich kryje się nie tylko wiele godzin pracy, lecz przede wszystkim kolejne spotkanie ze Słowem. Nigdy nie przypuszczałam, że Psalmy tak bardzo zmienią moje życie i napiszą dla mnie scenariusz, którego sama nigdy bym nie wymyśliła. Kiedy przechodziłam na emeryturę, wydawało mi się, że to już raczej jesień życia. Dziś widzę, że dla Boga jesień wcale nie musi oznaczać oczekiwania na zimę. Gdyby kilka lat temu brat Piotr nie zaraził mnie miłością do Psalmów, pewnie nigdy nie odważyłabym się rozpocząć tego projektu. Za tę inspirację jestem mu bardzo wdzięczna.
Tak narodziły się „Psalmy w moim stylu”.
Grażyna

✅ (2) Drogi Ojcze, 
Dziękuję za tę wspaniałą inicjatywę. Zawsze chciałam modlić się psalmami, ale wychodziło mi to dość chaotycznie i pośpiesznie, bo chciałam za szybko „przemodlić” wszystkie psalmy. Teraz, gdy jestem członkiem wspólnoty 1w1, modlitwa psalmami jest uporządkowana, spokojna i mogę korzystać z mądrych komentarzy Ojca. Wielu rzeczy nie zauważyłam, Ojciec pomaga zobaczyć prawdziwą głębię i bogactwo treści Psałterza i przez to, co najważniejsze, poznawać wielkość i dobroć naszego Ojca w niebie. Bóg zapłać!
Stanisława

✅ (3) Pokój i Dobro, Drogi Ojcze Piotrze!
Kłania się ksiądz Krzysztof z Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego. Piszę do Ojca z potrzeby serca, pełen uznania dla misji, którą Ojciec tak pięknie pielęgnuje. Jest ona dla mnie i dla wielu szukających Boga niezwykłym świadectwem żywej wiary i autentycznego wsparcia.
Szczególnie bliska jest mi idea psalmoterapii. Zachwyca mnie to, jak odkrywa ona przed człowiekiem potrzebę pisania własnej, osobistej modlitwy — tworzenia „swojego psalmu”. Pozwala to przyjrzeć się własnym emocjom, ukrytym motywacjom i temu wszystkiemu, co nosimy w głębi serca. Przy okazji bardzo się cieszę, że będę miał ogromną przyjemność wysłuchać rekolekcji z udziałem Ojca podczas rekolekcji we wrzesniu w Skomielnej Czarnej. […] Łączę serdeczne pozdrowienia, zapewniam o pamięci w modlitwie i życzę obfitości Bożego błogosławieństwa w Ojca posłudze.
Z braterskim „Pokój i Dobro”,
ks. Krzysztof

🔵🙏🩵 BARDZO DZIĘKUJĘ ZA KAŻDE DOBRO JAKIE DUCH ŚWIĘTY DZIALA W WASZYCH SERCACH – JEMU CHWAŁA I DZIĘKCZYNIENIE !!!

Ps 41.5

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

Mówię:«O Panie, zmiłuj się nade mną; uzdrów mnie, bo zgrzeszyłem przeciw Tobie!» (Ps 41,5).

Bywa, że największym ciężarem nie jest sam ból, ale świadomość, że coś w życiu zostało popsute także przez nas. Ten werset nie jest jękiem człowieka złamanego poczuciem winy, lecz modlitwą kogoś, kto przestaje się zasłaniać. To chwila, kiedy maska spada z hukiem i człowiek wreszcie mówi prawdę. Właśnie wtedy zaczyna się zdrowienie, bo łaska nie wchodzi przez szczelnie zamknięte drzwi. Dzisiejszy świat podpowiada: „usprawiedliwiaj się, rozmyj odpowiedzialność, nazwij wszystko procesem”. Ewangelia prowadzi inaczej: Jezus najpierw dotyka serca i odpuszcza grzech, a dopiero potem podnosi człowieka.

Uzdrowienie zaczyna się tam, gdzie kończy się udawanie.

Ps 41.4

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

Pan go pokrzepi na łożu boleści: podczas choroby poprawi całe jego posłanie. (Ps 41,4).

Choroba to jedno z najtrudniejszych doświadczeń człowieka — nie tylko fizycznie. Odbiera sprawczość, niszczy poczucie kontroli, odsłania kruchość, którą na co dzień starannie ukrywamy. Psalmista nie obiecuje cudownego uzdrowienia. Mówi coś głębszego, że Bóg będzie przy tobie. Że będzie „poprawiał posłanie”. Ten obraz jest poruszający w swojej prostocie: ktoś, kto nocą wstaje, żeby przykryć chorego. Ktoś bliski. Ktoś, kto nie śpi, bo zależy mu na tobie. Jezus dotykał trędowatych, brał za rękę chorych — nie bał się bólu ani słabości. „Byłem chory, a odwiedziliście mnie” (Mt 25,36) mówił. Bóg nie znika w ciemności twojej nocy. On jest właśnie tam.

W każdej ciemnej nocy Bóg poprawia twoje posłanie.