Piotr Kwiatek OFMCap

Ps 39.2

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

Rzekłem:«Będę pilnował dróg moich, abym nie zgrzeszył językiem; nałożę na usta wędzidło, dopóki naprzeciw mnie jest występny». (Ps 39,2).

Psalmista podejmuje radykalną decyzję. Zamyka usta. Wewnątrz kotłują się słowa, emocje wrą, ale on milczy. To nie spokojne milczenie mnicha w klasztorze – to cisza pod presją, cisza strategiczna. Wie, że w obecności cynizmu jedno nieprzemyślane słowo może wywołać lawinę. Każdy z nas zna takie chwile – rodzinny obiad, napięta rozmowa w pracy, spięcie na grupie sąsiedzkiej. Chcemy wybuchnąć, ale coś nas powstrzymuje. Jezus przed Piłatem również milczał, choć mógł przemówić i obronić się. Czasem milczenie jest mocniejsze niż tysiąc argumentów. Problem w tym, że niewypowiedziane słowa nie znikają – gromadzą się w środku jak gorący popiół.

Mądrość nie zawsze mówi pierwsza – czasem najpierw uczy słuchać.

Ps 38.16

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

Bo Tobie ufam, o Panie! Ty odpowiesz, Panie, Boże mój! (Ps 38,16).

Są chwile, kiedy człowiek dochodzi do granicy własnych możliwości. Próbował wszystko naprawić, wszystko zrozumieć i nad wszystkim zapanować. Im bardziej jednak zaciska dłonie na swoim życiu, tym bardziej czuje zmęczenie.

Psalmista pokazuje inną drogę. Nie mówi: „Muszę sobie poradzić”. Nie udaje silniejszego, niż jest. Z prostotą wyznaje:„Tobie ufam… Ty odpowiesz”.To nie jest rezygnacja ani ucieczka od odpowiedzialności. To akt zaufania, który rodzi pokój. Człowiek robi to, co może, a resztę powierza Temu, który widzi więcej.

Takiej postawy uczy również Jezus:„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”(Mt 7,7). Wiara nie polega na przekonaniu, że wszystko ułoży się dokładnie po naszej myśli. Polega na pewności, że Bóg pozostaje wierny nawet wtedy, gdy Jego odpowiedź przychodzi inaczej lub później, niż się spodziewamy.

Prawdziwa nadzieja rodzi się wtedy, gdy przestajesz opierać swoje bezpieczeństwo wyłącznie na własnej kontroli. Nie wszystko zależy od Ciebie. I to nie jest zła wiadomość. To dobra nowina.

To, co powierzysz Bogu, przestaje być ciężarem, a staje się modlitwą.

Ps 38.14

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

A ja nie słyszę- jak głuchy; i jestem jak niemy, co ust nie otwiera. (Ps 38,14).

Nie każde słowo musi zostać wypowiedziane. Nie każda krytyka wymaga odpowiedzi. Nie każdą walkę warto podejmować. Żyjemy w świecie, który nagradza tych, którzy mówią najgłośniej. Media społecznościowe uczą nas, że trzeba mieć opinię na każdy temat i natychmiast jej bronić. Tymczasem psalmista odkrywa inną drogę. Wobec oskarżeń wybiera milczenie. Nie dlatego, że brakuje mu argumentów, ale dlatego, że nie chce oddać swojego serca gniewowi.

Podobnie postępuje Jezus podczas procesu przed Piłatem. Jego milczenie nie jest oznaką bezradności ani lęku. Jest wyrazem niezwykłej wolności. Nie musi za wszelką cenę udowadniać swojej niewinności, ponieważ wie, kim jest i komu zawierzył swoje życie. To jedna z najtrudniejszych lekcji duchowego dojrzewania. Nie wszystko trzeba wyjaśniać. Nie każdą niesprawiedliwość trzeba natychmiast prostować. Czasem większą siłą jest zachować pokój niż wygrać dyskusję.

Milczenie nie oznacza rezygnacji z prawdy. Oznacza wybór właściwego czasu i właściwego sposobu jej wypowiedzenia. Kiedy przestajesz walczyć o to, by zawsze mieć rację, odzyskujesz wewnętrzną wolność. Dopiero wtedy możesz naprawdę usłyszeć Boga, który przemawia nie w hałasie, ale w ciszy serca.

Cisza przeżywana z Bogiem jest silniejsza niż najgłośniejszy spór.

Ps 38.5

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

Bo winy moje przerosły moją głowę, gniotą mnie jak ciężkie brzemię. (Ps 38,5).

Są ciężary, których nie widać. Uśmiechasz się, wykonujesz swoje obowiązki, odpowiadasz: „Wszystko w porządku”, a jednak w środku czujesz, jakbyś każdego dnia niósł plecak wypełniony kamieniami. To mogą być niewyznane winy, nieprzebaczone krzywdy, przemęczenie, tłumione emocje albo oczekiwania, którym od dawna próbujesz sprostać. Z czasem taki ciężar staje się tak znajomy, że zaczynasz wierzyć, iż tak właśnie wygląda normalne życie. Psalmista nie udaje bohatera. Nie ukrywa bólu ani nie próbuje go usprawiedliwiać. Ma odwagę powiedzieć Bogu: „To mnie przerasta”. I właśnie od tej szczerości rozpoczyna się droga ku uzdrowieniu. Dopóki zaprzeczamy temu, co nosimy w sercu, ciężar pozostaje naszym niewidzialnym panem. Nazwany przestaje rządzić z ukrycia. Jezus nie zaprasza ludzi doskonałych ani tych, którzy ze wszystkim radzą sobie sami. Mówi:„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”(Mt 11,28). Nie obiecuje, że życie stanie się wolne od trudności. Obiecuje jednak, że nie będziesz musiał dźwigać ich samotnie. Być może największym ciężarem nie jest to, co ci się wydarzyło, ale przekonanie, że musisz poradzić sobie z tym sam. Tymczasem Bóg nie oczekuje od ciebie heroizmu. Oczekuje zaufania.

To, co wyznane, przestaje rządzić z ukrycia.