🔥🇧🇾 Wow!!! – 4 dni i 151 nowych osób w 1W1 ✉️ Kilka dni temu napisał do mnie o. Andrzej, redemptorysta z Białorusi, że „natchnął” się na materiały o 1W1 w internecie i że w sercu zrodziło się pragnie założenia takiej wspólnoty na Białorusi.
⏳ Efekt? Minęły zaledwie cztery dni… i wydarzyło się coś naprawdę niezwykłego. 👥 Dzięki jego zaangażowaniu do wspólnoty dołączyło aż 151 nowych osób! Wśród nich jest 11 sióstr zakonnych, są kapłani i wielu świeckich. Jedno zaproszenie, a tyle serc gotowych stanąć do modlitwy.
🙏 A to jeszcze nie wszystko. Ojciec Andrzej napisał dziś: „Byłem u naszego Ordynariusza Grodzieńskiego, bp. Włodzimierza Hulaja, który pobłogosławił tej sprawie modlitewnej!”.
✨ Trudno nie zobaczyć w tym pięknego działania Boga. Małe ziarno rzucone w ziemię, a po chwili zaczyna kiełkować w tylu miejscach.
❤️ Jestem ogromnie wdzięczny o. Andrzejowi za jego gorliwość i apostolskie serce. 📿 A nasz duchowy kapitał we wspólnocie 1W1 właśnie się powiększył o 151 osób.
OBECNIE AŻ 5229 KAŻDEGO DNIA MODLI SIĘ ZA CIEBIE I W TWOICH INTENCJACH!
🔵Pamiętaj: każdego dnia modlisz się za innych… ale jednocześnie wszyscy modlą się za ciebie i twoje intencje.
🌍 Wspólnota 1W1 jest otwarta dla każdego. Bez wielkich zobowiązań i deklaracji na lata. Można dołączyć w każdej chwili, a jeśli kiedyś przyjdzie taka potrzeba – także spokojnie zrezygnować.
Jedni ufają rydwanom, drudzy koniom, a my wzywamy imienia Pana, Boga naszego (Ps 20,8).
Rydwany były starożytnym odpowiednikiem konta oszczędnościowego, polisy ubezpieczeniowej i dobrego adwokata w jednym — kto je miał, ten kontrolował sytuację. Psalmista nie mówi, że to złe. Mówi coś ostrzejszego: że to za mało. Jest taki punkt, w którym żadne zabezpieczenie nie sięga dość głęboko — i wtedy albo masz fundament, albo spadasz.
Jezus ujął to z chirurgiczną precyzją: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15,5). Nie powiedział „beze Mnie będzie trudniej” — powiedział „nic”. To nie groźba, to diagnoza. Twoje rydwany mogą być doskonałe — ale jeśli na nich opierasz całe swoje poczucie bezpieczeństwa, budujesz na czymś, co ma termin ważności.
Chcemy się cieszyć z Twojego zwycięstwa i wznosić sztandary w imię Boga naszego. Niech Pan spełni wszystkie twe prośby! (Ps 20,6).
To jest coś niesamowitego. Wspólnota cieszy się z czyjegoś zwycięstwa — zanim ono nastąpiło. Wznoszą sztandary, zanim bitwa się zakończyła. To nie jest naiwność. To jest wiara w najczystszej postaci — decyzja, żeby świętować nie dlatego, że już wygrałeś, ale dlatego, że wiesz, Kto stoi za Tobą. Współczesna kultura mówi: „Najpierw wynik, potem radość.” Psalm odwraca tę logikę. I Jezus robił dokładnie to samo. Przed wskrzeszeniem Łazarza „wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś Mnie wysłuchał” (J 11,41). Podziękował, zanim cokolwiek się stało. Dziękował, kiedy Łazarz jeszcze leżał w grobie. Jest jeszcze jedna rzecz, której nie wolno przeoczyć. Psalmista nie mówi „cieszę się z mojego zwycięstwa”. Mówi „chcemy się cieszyć z Twojego”. To jest radość wspólnoty za jednego człowieka. Ktoś Ci kibicuje. Ktoś macha Twoim sztandarem. Nie jesteś w tym sam.
Niech ześle tobie pomoc z świątyni i niech cię wspiera z Syjonu” (Ps 20,3).
Pomoc nie przychodzi znikąd. Ma swoje źródło. Ma adres. Psalmista mówi jasno — ze świątyni. Z Syjonu. Z miejsca, gdzie niebo dotyka ziemi. Współczesny człowiek szuka pomocy wszędzie — w poradnikach, aplikacjach, terapiach, technikach oddechowych. I dobrze. Ale jest jedno źródło, o którym zapominamy najczęściej wtedy, kiedy potrzebujemy go najbardziej.
Jezus powiedział kiedyś coś, co wywróciło myślenie o świątyni do góry nogami: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo” (J 2,19). On sam stał się świątynią. Pomoc „ze świątyni” to dziś pomoc od Niego — żywego, obecnego, bliskiego. Nie w murach katedry, choć i tam Go spotkasz. W Słowie czytanym o szóstej rano, kiedy dom jeszcze śpi. W Eucharystii przyjętej pośpiesznie przed pracą. W ciszy, którą sobie wydzierasz ze środka hałaśliwego dnia. Syjon nie jest daleko. Jest tam, gdzie pozwalasz Bogu być blisko.
Niech Cię wysłucha Pan w dniu utrapienia, niech cię ochroni imię Boga Jakubowego! (Ps 20,2).
Są takie poranki, w których budzisz się z ciężarem w klatce piersiowej — zanim jeszcze przypomnisz sobie dlaczego. Psalmista nie koloryzuje — nie pisze „jeśli nadejdzie utrapienie”, pisze „w dniu utrapienia”, jakby trudne dni były wpisane w ludzki los niczym pory roku. I ma rację. Każdy z nas nosi w sobie kalendarz takich dni. Jezus powiedział wprost: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33). To nie obietnica wygodnego życia — to obietnica obecności w najtrudniejszych momentach. A „imię Boga Jakubowego” to nie magiczna formuła — to pamięć o Kimś, kto już przeprowadzał ludzi przez pustynie, wygnania i noce ciemniejsze od twojej.
Z serca zapraszam Was na muzyczną premierę Psalmu 2 – mocnego i poruszającego psalmu o królowaniu Boga, o Jego Synu i o zaufaniu, które daje prawdziwe bezpieczeństwo
To psalm o świecie, który często chce żyć bez Boga.
O buncie, niepokoju i próbie budowania wszystkiego tylko na ludzkiej sile.
A jednak ponad tym wszystkim rozbrzmiewa głos Boga.
„Tyś moim Synem…”
Kiedy słyszysz te słowa, przyjmij je osobiście.
Pozwól, by Bóg powiedział je do Twojego serca:
„Mój synu.
Moja córko.”
To słowa bliskości.
Słowa tożsamości.
Słowa, które przypominają, do kogo naprawdę należymy.
Obraz w tym klipie prowadzi przez napięcie i zmaganie świata, ale ostatecznie kieruje nasze oczy ku Bogu – Temu, który panuje i który zaprasza nas do zaufania.
Bo największy pokój przychodzi wtedy,
gdy wszystko składamy w Jego ręce.
„Szczęśliwi wszyscy, którzy w Nim pokładają ufność.”
Niech ten psalm będzie przypomnieniem,
abyśmy w każdej sytuacji — dobrej i trudnej —
zawsze pokładali nadzieję w Nim.
Dajcie znać w komentarzach, jakie są Wasze wrażenia.
Czy muzyka i obraz pomogły Wam jeszcze głębiej przeżyć to słowo?
Dziś rozpoczynam rekolekcje w parafii św. Ojca Pio w Gdańsku. Wchodzę w ten czas z wdzięcznością i z cichą nadzieją, że będzie to przestrzeń spotkania z Bogiem, który zawsze mówi najdelikatniej właśnie wtedy, gdy człowiek na chwilę zwalnia i pozwala sercu słuchać.
Z tego miejsca serdecznie Was wszystkich pozdrawiam. Zabieram Was w modlitwie ze sobą, prosząc, aby te dni były czasem światła, pokoju i wewnętrznego umocnienia nie tylko dla mnie, ale dla każdego, kto w swoim życiu szuka sensu, nadziei i Bożej obecności.