📚 Dziś i jutro (9:00–16:00) prowadzę zajęcia online dla studentów Uniwersytetu SWPS. Intensywny, ale bardzo dobry czas wspólnej pracy 💻✨ 🙏 Jutro – w poniedziałek szczególnie zapraszam osoby z okolic Skomielnej Czarnej na Eucharystię i spotkanie: 🕕 18:00 – Msza Święta (kościół parafialny) 🕢 19:15 – konferencja: „Od narzekania do wdzięczności” 📍 Ośrodek św. Ojca Pio w Skomielnej Czarnej Po spotkaniu będzie też kawa, herbata i coś słodkiego ☕🍰 Jeśli masz czas i potrzebę zatrzymać się „na poziomie serca” — będzie mi bardzo miło Cię zobaczyć 💜 Do zobaczenia!
Kto tak postępuje, nigdy się nie zachwieje (Ps 15,5).
Kończymy tydzień z obietnicą, która jest jak kotwica rzucona w samym środku sztormu. Stabilność życiowa nie bierze się z braku problemów, ale z posiadania solidnego fundamentu moralnego i duchowego. Człowiek, który żyje według zasad opisanych w Psalmie 15, jest jak dom zbudowany na skale, o którym mówił Jezus – mogą przyjść wichry i powodzie, ale on ocaleje. Ta niewzruszoność to spokój sumienia, który pozwala spać spokojnie i budzić się z nadzieją, niezależnie od tego, co przynosi świat. Twoja wierność dobru sprawia, że stajesz się punktem odniesienia dla innych, niosąc światło tam, gdzie panuje chaos.
🔴 Kochani „mam marzenie” aby stworzyć DARMOWĄ aplikację o Psalmach. Żywe i bliskie kompendium modlitwy i refleksji na każdy dzień. Miejsca, do którego można wejść z poranka pełnego napięcia albo z wieczoru, gdy wszystko już boli. 📲 To będzie projekt wartościowy i potrzebny, ale nie ukrywam bez WASZEGO WSPARCIA sam nie dam rady. 🙏 W tej aplikacji chcę połączyć teksty Psalmów z codziennymi rozważaniami, sekcją muzyczną, nagraniami audio, medytacjami, katechezami… Tak, żeby modlitwa nie była obowiązkiem, ale spotkaniem. Tak, żeby można było jej doświadczyć również wtedy, gdy brakuje słów. Jeśli ktoś z was czuje, że taka inicjatywa ma sens i chciałby pomóc w jej powstaniu, zapraszam do wsparcia projektu w formie jednorazowej zrzutki. Każda pomoc ma znaczenie i realnie przybliża ten pomysł do życia. Link do wsparcia znajdziecie tutaj: 👉 https://patronite.pl/app/fundraise/D6onOQET7Ab 💚 Już dziś dziękuję z całego serca. Wierzę głęboko, że dając sami otrzymujemy. Czasem nie od razu, nie w tej samej formie, ale zawsze prawdziwie. Jeśli nie możesz wesprzeć finansowo, dobra myśl i udostępnienie też są ogromnym darem. 📍Zostań też stałym patronem! https://patronite.pl/br.Piotr_Kwiatek
Kto nie daje swych pieniędzy na lichwę i nie da się przekupić przeciw niewinnemu (Ps 15,5).
Pieniądze to potężne narzędzie, ale fatalny pan. Psalm 15 uczy nas dystansu do posiadania, który chroni nasze człowieczeństwo. Lichwa i korupcja to symbole wykorzystywania cudzej słabości dla własnej wygody, co w dzisiejszych realiach może oznaczać brak empatii w biznesie czy manipulowanie ludźmi dla zysku.
Jezus ostrzegał, że nie można służyć Bogu i Mamonie, nie dlatego, że pieniądz jest zły, ale dlatego, że chciwość zamyka oczy na twarz drugiego człowieka. Być człowiekiem „nieprzekupnym” to posiadać skarb, którego nie strawi rdza: wolność serca, która pozwala patrzeć każdemu prosto w oczy.
Kto dotrzyma przysięgi niekorzystnej dla siebie (Ps 15,4).
Oto prawdziwy test charakteru: czy jesteś wierny swoim obietnicom, nawet gdy przestały Ci się opłacać? W świecie zdominowanym przez doraźne korzyści i łatwe wycofywanie się z „subskrypcji” relacji, wierność danemu słowu jest aktem najwyższej odwagi. To budowanie fundamentu, na którym inni mogą bezpiecznie stanąć, wiedząc, że nie usuniesz im gruntu spod nóg.
Jezus powiedział: „Niech wasza mowa będzie: Tak – tak, nie – nie” (Mt 5,37). Żadnych wykrętów, żadnych półprawd. Kiedy nasze słowo staje się niewiarygodne, tracimy coś znacznie cenniejszego niż pieniądze – tracimy siebie. Ludzie, którzy dotrzymują zobowiązań, budują reputację, która otwiera drzwi i tworzy mosty. To nie naiwność, to strategia życiowa opartego na prawdzie.
Kto za godnego pogardy uważa złoczyńcę, a czci tych, co się boją Pana (Ps 15,4).
Żyjemy w kulturze, która często promuje „antybohaterów” i ludzi sukcesu osiągniętego za wszelką cenę, ignorując ich etyczny kręgosłup. Ten werset to wezwanie do moralnej asertywności – do odwagi nazywania zła złem, a dobra dobrem. Szacunek nie należy się za stan konta czy liczbę followersów, ale za wierność zasadom i „bojaźń Pańską”, która jest niczym innym jak głęboką miłością do życia i Stwórcy. Jezus sam był bezkompromisowy wobec hipokryzji, jednocześnie wywyższając pokornych i cichych, których świat często pomijał. Ucząc się właściwego wartościowania, odzyskujesz wolność od presji otoczenia i zaczynasz otaczać się ludźmi, którzy naprawdę Cię budują.
Ostatnie moje DOŚWIADCZENIE, kiedy kilka dni temu byłem w Białymstoku.
„Psalmy i codzienność
Czasem mam wrażenie, że Duch Święty wybiera sobie dziwne miejsca na natchnienia. Nie pustynie, nie rekolekcyjne kaplice, nawet nie te odświętne momenty, kiedy człowiek siada z herbatą i mówi sobie w duchu: „Teraz będę słuchał”. Nie. On często przychodzi tam, gdzie mruga dioda na interfejsie, a w tle słychać ciche buczenie dysku twardego. Jakby chciał powiedzieć, że skoro nasze życie tak właśnie wygląda, to On też się tam zmieści.
Od miesięcy pracuję z ekipą ludzi, którzy idą ze mną tą wspólną drogą modlitwy słowem Bożym nad muzycznymi wersjami psalmów. Chcemy dać psalmom nowy głos przez muzykę i obraz, osadzając je w dzisiejszej wrażliwości, w świecie, w którym żyjemy naprawdę. Korzystamy ze współczesnej technologii AI. Nie po to, żeby cokolwiek zastępować albo skracać drogę. Raczej po to, by stworzyć przestrzeń, w której to Słowo może wybrzmieć inaczej i dotrzeć tam, gdzie jeszcze nie było. Dla wielu ludzi to właśnie jest przestrzeń modlitwy, choć sami niekoniecznie tak by to nazwali. Siedzą w tramwaju, w słuchawkach, patrzą w ekran, przewijają świat. I nagle zatrzymuje ich jedno zdanie psalmu. Jedno uderzenie perkusji zsynchronizowane z oddechem. Jakaś melodia, która otwiera w nich coś dawno zasłoniętego. To nie jest ani religijna propaganda, ani modernizm doświadczenia religijnego, czy technologiczny eksperyment. Po prostu słowo Boże zaczyna oddychać w świecie, aktualnej kulturze, pędzie życia, którym każdy z nas oddycha.
W kontekście tego doświadczenia byłem w Białymstoku z wizytą u mojego brata bliźniaka, który wkłada w te muzyczne psalmy i wideo opracowania całe swoje serce, ogrom cierpliwości i tę niezastąpioną wrażliwość na szczegół, bez której nic z tego nie brzmiałoby tak, jak brzmi. Pewnego popołudnia patrzyłem, jak sztywnieje mu twarz, jak opadają ramiona, jak w oczach pojawia się irytacja, która nie jest jeszcze łzami, ale już nie jest spokojem. Kilka kliknięć. Jeden błąd. I wszystko zniknęło. Godziny pracy, dni. Usunął pliki, których nie wolno było usuwać. Nie z lekkomyślności, raczej z tego zmęczenia, które sprawia, że ręka robi coś szybciej niż świadomość. Była przy nim jego żona Ewa, z tym rodzajem napięcia, który mają ludzie trzymający czyjeś cierpienie gołymi rękami, choć wiedzą, że nie utrzymają go w całości. Byłem ja, bezradny jak każdy, kto stoi obok kogoś, kogo kocha, i nie ma absolutnie żadnego narzędzia, żeby mu pomóc. I cała ta sytuacja wydarzyła się właśnie w dniu, kiedy dzieliliśmy się muzyczną wersją psalmu 46 z innymi. Psalm, który znamy dobrze i słowa tysiące razy słyszeliśmy: „Dlatego się nie boimy, choćby ziemia zadrżała i góry zachwiały się w głębinach morza” (Ps 46,3), patrząc jak w teledysku góry się sypią i morskie fale są potężne. I wiecie co, wtedy jakby nikt z nas nie pamiętał, albo nie pozwolił tym słowom przejść drogę z umysłu do serca. Nie piszę tego, żeby kogokolwiek oskarżać. Raczej żeby nazwać coś, co znam z własnego doświadczenia. Tę przepaść między tym, co wiem, a tym, czym żyję. Między teologią, którą wyznają moje usta, a reakcją, którą produkuje moje ciało. I zastanawiam się, czy nie o to właśnie chodzi w duchowości ucieleśnionej. Nie o to, żeby pozbyć się tej przepaści raz na zawsze, bo to chyba niemożliwe. Ale żeby ją uznać. Nazwać. I powoli, cierpliwie, budować mosty.
Tamtego dnia odkryłem, jak łatwo traktować tekst psalmu jako coś pięknego, mądrego, nawet wzruszającego, ale wciąż bezpiecznie odseparowanego od codziennego życia. I jak trudno pozwolić, żeby zszedł o piętro niżej. Do ciała właśnie. Do emocji, które nie słuchają teologii. Walter Brueggemann, jeden z najważniejszych współczesnych badaczy psalmów, pisał o tym, że psalmy nie są tekstami do czytania, tylko do zamieszkiwania (Brueggemann, 2007). Nie chodzi o to, żebyśmy je rozumieli, ale żebyśmy w nich byli. Może tak właśnie działają psalmy. Są iskrami, które czekają na nas w najbardziej nieoczekiwanych miejscach. W buczeniu dysku twardego. W trzasku błędu systemowego. W twarzy kogoś, kto właśnie stracił coś ważnego. Czekają, aż je znajdziemy. Aż pozwolimy im wejść.
Henri Nouwen, duchowy pisarz, który sam zmagał się z depresją i samotnością, pisał o tym, że modlitwa nie jest ucieczką od życia, ale zanurzeniem się w życie na innym poziomie (Nouwen, 1981). Nie chodzi o to, żeby zostawić za sobą emocje i wejść w jakąś sterylną przestrzeń ducha. Chodzi o to, żeby z tymi emocjami, z całym tym chaosem, stanąć przed Kimś, kto widzi i nie odwraca wzroku. To jest chyba najtrudniejsze. Nie uciekać od bałaganu do duchowości. Nie używać wiary jako narzędzia do ignorowania bólu. Ale przynieść ten ból do Słowa i pozwolić, żeby Słowo go dotknęło. Tam, gdzie naprawdę boli. Nie w jakiejś wyobrażonej wersji cierpienia, ale w tej konkretnej, tej dzisiejszej, z tym błędem, który właśnie popełniłem.
Psychologia mówi o czymś, co nazywa się oknem tolerancji (Siegel, 1999). To zakres pobudzenia, w którym jesteśmy w stanie funkcjonować, myśleć jasno, reagować adekwatnie. Kiedy stres nas wyrzuca poza to okno, w górę albo w dół, tracimy dostęp do zasobów, które normalnie mamy. Wiedza, którą posiadamy, staje się nieosiągalna. Przekonania, które zwykle nam pomagają, jakby przestają działać. Może dlatego psalm był tak nieobecny w tamtym pierwszym momencie. Ciało mojego brata było poza oknem tolerancji. Wyrzucone przez nagłą stratę, przez szok, przez falę złości i bezradności. W takim stanie najbardziej wyrafinowana teologia jest bezużyteczna. Bo głowa nie pracuje tak, jak zwykle. Bo wszystko, co mamy, to prymitywne reakcje przetrwania. I może właśnie dlatego potrzebujemy praktyk, które pomagają nam wracać. Nie wielkich gestów, ale drobnych kotwic. Oddech. Dotyk. Głos bliskiej osoby. Melodia, którą znamy. Słowa, które słyszeliśmy tyle razy, że weszły głębiej niż świadomość.
Brueggemann dzieli psalmy na trzy kategorie: psalmy orientacji, kiedy świat jest na swoim miejscu, psalmy dezorientacji, kiedy wszystko się rozpada, i psalmy nowej orientacji, kiedy po kryzysie rodzi się coś nowego (Brueggemann, 2007). I mówi, że najtrudniejsze dla współczesnych chrześcijan są właśnie te środkowe. Bo nie umiemy być w dezorientacji. Chcemy od razu przeskoczyć do rozwiązania, do happy endu, do wersetu, który wszystko naprawi”.
Z przygotowywanej książki „Lustro przeciwności”, Piotr Kwiatek OFMCap.