📈 Kochani, dokładnie 7 dni temu informowałem, że jest nas 5830. Od tego czasu do wspólnoty dołączyło 48 nowych osób. Jest za co dziękować Bogu!
♦️ Nasza wspólnota 1W1 pięknie rozwija się zarówno liczebnie, jak i jakościowo – duchowo.
🙏 Dziś już 5878 osób modli się każdego dnia za Ciebie i w Twoich intencjach. 👉 Chcesz do nas dołączyć? Zapraszamy! Wejdź na stronę 📍www.piotrkwiatek.com. Znajdziesz tam informacje o tym, czym jest wspólnota 1W1 i jak się do niej zapisać. Dziękujemy, że jesteście!
💚 ALEŻ SIĘ CIESZĘ! Mam wreszcie trochę więcej przestrzeni czasowej, żeby zająć się nową książką z serii „Psalmoterapia w praktyce”.
♦️ Tym razem będzie to „Lustro Szczęścia”. I mam wrażenie, że ta książka zaczyna pisać się trochę sama… bo im głębiej wchodzę w historię Dawida i jego psalmy, tym bardziej odkrywam, że pytanie o szczęście wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.
⭐️ Czego tak naprawdę szukamy, kiedy mówimy: „chcę być szczęśliwy”?
Przez życie Dawida będziemy zaglądać w głąb własnego serca. Jak do lustra. Będziemy przyglądać się naszym wyborom, relacjom, pragnieniom, zranieniom, upadkom, wierze i tej niezwykłej tęsknocie za Bogiem, która może być jednym z najgłębszych wymiarów ludzkiego pragnienia szczęścia.
👉 Psalm 1 zapyta nas o wybory. O to, jak codzienne decyzje kształtują drogę naszego życia i dlaczego nie każda ścieżka prowadzi w stronę szczęścia.
👉 Psalm 128 otworzy temat bliskości, miłości i relacji. Bo człowiek nie został stworzony do szczęścia w samotności. Współczesna psychologia coraz wyraźniej pokazuje, jak ogromne znaczenie dla naszego dobrostanu mają trwałe, bliskie i bezpieczne więzi.
👉 Psalm 84 poprowadzi nas jeszcze głębiej. Do samego źródła. Do Boga jako Tego, za którym człowiek tęskni najbardziej. To właśnie tutaj pojawia się pytanie, czy za naszymi wszystkimi pragnieniami, ambicjami i poszukiwaniami szczęścia nie kryje się jeszcze głębsza tęsknota. Tęsknota za Kimś, a nie tylko za czymś.
👉 Psalm 32 pozwoli nam zatrzymać się przy doświadczeniu grzechu, winy i przebaczenia. Czy po złych wyborach można jeszcze być szczęśliwym? Czy szczęście kończy się tam, gdzie zaczyna się nasza słabość?
✍️ Piszę tę książkę i naprawdę jestem… zachwycony! Bo coraz mocniej widzę, że psalmy nie są tylko starożytnymi pieśniami. One znają nasze życie. Znają nasze pragnienie szczęścia, nasze pomyłki, samotność, miłość, zachwyt, cierpienie i powroty.
♦️ Nie mogę się już doczekać, kiedy „Lustro Szczęścia” będzie mogło trafić w Wasze ręce.
A na razie… kilka małych fragmentów. 👇
„Prawdziwa wolność nie polega na kolekcjonowaniu otwartych furtek. Polega na odwadze, by przez jedną z nich przejść i sprawdzić, dokąd prowadzi droga”.
„Wierzyć w procesie decyzyjnym to zrezygnować z manipulowania Bogiem na rzecz dziecięcego zaufania, a gdy powinie się noga, jak po grzechu z Batszebą mieć w sobie elementarną prawość, by zamiast brnąć w kłamstwo, stanąć w prawdzie i wyznać: „Zgrzeszyłem przeciw Panu” (2 Sm 12, 13). Ostatecznie jest to sztuka składania własnej bezradności w Boże ręce przy jednoczesnym braniu pełnej, dojrzałej odpowiedzialności za każdy kolejny krok”.
„Mogę nie mieć wpływu na to, że zachoruję, że ktoś mnie skrzywdzi albo że znajdę się w sytuacji, której nie da się zmienić. Mogę nie być w stanie zmienić toksycznego otoczenia ani podłych realiów. Ale zawsze — do ostatniego tchu — zachowuję zdolność wyboru tego, z jakim nastawieniem przez to przejdę. Czy w opresji pozwolę się zgorzknieć, zniszczyć i napełnić nienawiścią, czy odnajdę w tym doświadczeniu głębszy sens i zachowam wewnętrzną godność?”
„Tymczasem szczęście chrześcijanina nie mieści się wyłącznie w wymiarze „tu i teraz”. Oznacza ono mądre budowanie życia w codziennych wyborach, aby iść za Jezusem, tam gdzie jest”.
Wiara poza pomiarem psychologicznym
Psychologia bada to, co można opisać: przekonania, praktyki, doświadczenie modlitwy, poczucie wsparcia, sposoby radzenia sobie ze stresem, a także związane z nimi wskaźniki zdrowia i dobrostanu. Można pytać ludzi, czy w kryzysie zwracają się do Boga, jak rozumieją chorobę, czy czują się wspierani przez wspólnotę. Potem można sprawdzać, z czym wiążą się ich odpowiedzi. To jednak nie jest pomiar samego Boga ani test prawdziwości wiary. Kwestionariusz mówi coś o doświadczeniu religijnym człowieka, nie o rzeczywistości transcendentnej, do której to doświadczenie się odnosi. Tak jak ankieta o miłości małżeńskiej powie sporo o małżonkach, a niewiele o tym, czym miłość jest. Nauka wiele wyjaśnia w sprawach lęku, żałoby czy stresu. Bada też, jak ludzie rozumieją sens i co się z nimi dzieje, gdy go tracą. Nie rozstrzyga jednak empirycznie, czy życie ma ostateczny sens, czy człowiek jest powołany do czegoś więcej niż własne trwanie, ani co dzieje się po śmierci. To nie wada psychologii, po prostu granica jej narzędzi.
Wiara nie zastępuje naukowego opisu. Pyta o coś innego: ku czemu warto żyć i jaką wartość ma życie, gdy brakuje prostych odpowiedzi.
„Skarga skierowana do Boga nie musi świadczyć o niedojrzałości. Psalmy są pełne pytań i lamentu. Człowiek może mówić: „Nie rozumiem”, „Jestem na Ciebie zły”, „Gdzie jesteś?” i nadal pozostawać w relacji. Wątpliwość nie zawsze oznacza koniec wiary. Czasem szczera skarga jest właśnie tym, co człowiek potrafi dziś z siebie wydobyć. Milczenie bywa gorsze niż krzyk, bo krzyczy się do kogoś. Dojrzała wiara nie wymaga udawania spokoju ani cierpliwego znoszenia każdej krzywdy. Jeśli źródło cierpienia można usunąć, trzeba szukać pomocy i próbować je ograniczyć. Gdy cierpienie przytłacza, obok rozmowy z duszpasterzem potrzebny bywa lekarz albo psychoterapeuta, i nie ma w tym nic wbrew wierze”
Gdybym był głodny, nie musiałbym tobie mówić, bo mój jest świat i to, co go napełnia. (Ps 50,12).
Religijność bardzo szybko potrafi zamienić się w czysty interes – pakt, w którym za określone paciorki oczekujemy od nieba gwarancji sukcesu. Bóg z łagodną ironią demoluje ten kupiecki schemat, przypominając, że nie potrzebuje naszych religijnych łapówek. Z punktu widzenia psychologii uwikłanie w kontrolę sprawia, że wolimy „płacić” zasługami, niż otworzyć się na darmową łaskę. Jezus bezlitośnie wyrzucał handlarzy ze świątyni, obnażając iluzję kupowania Bożej przychylności za pomocą zwierząt i monet. Cały wszechświat należy do Niego, co oznacza, że nie musisz Mu niczego udowadniać ani zasługiwać na Jego uwagę. Prawdziwe wyzwolenie zaczyna się wtedy, gdy otwierasz puste dłonie i pozwalasz się po prostu obdarować bez poczucia długu.
Nie musisz kupować miłości, która już od dawna należy w pełni do Ciebie.
♦️ Dziś spotkanie Grupy Biblijnej 1W1 w Gliwicach! 🙏
👉 Pochylimy się nad niezwykłym Psalmem 128 (127) – będziemy rozmawiać o szczęściu, pracy, rodzinie oraz poszukamy kręgów troski o wewnętrzny i relacyjny pokój.
📍 Miejsce: Centrum Edukacyjne im. św. Jana Pawła II (Gliwice, ul. Jana Pawła II 5a)
⏰ Godzina: 18:00
🗓 Data: Dziś – 6 października!
Niezależnie od tego, czy czytasz Biblię codziennie, czy dopiero chcesz zacząć – to miejsce jest dla Ciebie. Przyjdź, zatrzymaj się na chwilę i odnajdź swój pokój w Słowie. Wszystkie szczegóły znajdziesz na plakacie poniżej. Do zobaczenia! ✨
«Zgromadźcie Mi moich umiłowanych, którzy zawarli ze Mną przymierze przez ofiarę». (Ps 50,5).
Czasem łatwo poczuć się nieważnym — zwłaszcza gdy nikt nie pyta, jak minął dzień, albo gdy mamy wrażenie, że inni radzą sobie lepiej. Ten psalm przypomina, że Bóg nie patrzy na nas jak na kolejne nazwisko ani nie czeka, aż wszystko będziemy robić bezbłędnie. Nazywa nas swoimi umiłowanymi i zaprasza, byśmy byli blisko Niego.
Jezus powiedział swoim uczniom: „Nazwałem was przyjaciółmi” (J 15,15). To zaproszenie także dla nas. Możemy przyjść do Boga tacy, jacy jesteśmy — z radością, zmęczeniem, pytaniami i tym, co nam nie wyszło. Nie musimy najpierw udowadniać, że zasługujemy na Jego uwagę.
Dla Boga nie jesteś anonimowy. Jesteś kimś, kogo kocha i do kogo chce być blisko.
Psalm. Asafowy. Przemówił Pan, Bóg nad bogami, i zawezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca. (Ps 50,1).
Bóg nie przemawia jedynie w świątyni, podczas modlitwy i ciszy. Jego głos dociera także do zatłoczonego tramwaju, szpitalnego korytarza i mieszkania, w którym ktoś samotnie patrzy w ekran telefonu. Psalm zaczyna się jak scena sądowa: cały świat zostaje wezwany do słuchania. Człowiek często zagłusza siebie wiadomościami, opiniami i nieustannym pośpiechem, lecz najważniejsze pytania nie znikają tylko dlatego, że przestajemy je zadawać. Jezus mówi: „Kto ma uszy, niechaj słucha”. To zaproszenie nie do lęku, lecz do przebudzenia. Bóg wzywa nas, abyśmy odzyskali kontakt z prawdą o własnym życiu.
Milczenie Boga to nie brak odpowiedzi, tylko inna forma obecności.
Człowiek, co w dostatku żyje, ale się nie zastanawia, przyrównany jest do bydląt, które giną. (Ps 49,21).
Finał psalmu jest jak zimna woda wylana na twarz człowieka zahipnotyzowanego wygodą. Problemem nie jest sam dostatek, lecz dostatek połączony z bezmyślnością – życie pełne przedmiotów, bodźców i atrakcji, ale pozbawione pytania: „Po co?”. Można mieć najnowszy telefon, pełny kalendarz, egzotyczne wakacje i jednocześnie od miesięcy nie odbyć prawdziwej rozmowy z własnym dzieckiem, współmałżonkiem czy samym sobą. Jezus pyta o oczy zdolne widzieć i uszy zdolne słyszeć (por. Mk 8,18), ponieważ duchowe uśpienie nie zawsze wygląda jak tragedia – czasem wygląda jak bardzo wygodne życie. Psalm proponuje lekarstwo zaskakująco proste: zacząć się zastanawiać, czyli odzyskać świadomość, wdzięczność, zdolność wyboru i pytanie o sens. Człowiek przebudzony nie musi uciekać od świata; może korzystać z jego dobra, nie pozwalając, aby dobro materialne zajęło miejsce Boga, relacji i sumienia.
Życie bez refleksji to przetrwanie – ale zostałeś stworzony do czegoś nieskończenie większego.
Warto DZIŚ i nie TYLKO dziś „Wspomnienie świętych Aniołów Stróżów” pamiętać o swoim najbliższym PRZYJACIELU.
POSŁUCHAJ TEGO UTWORU: „ZAPOMNIANY PRZYJACIEL” – br. Piotr Kwiatek YouTube (link w komentarzu)
Utwór „Zapomniany Przyjaciel” to szczera i pełna ufności rozmowa współczesnego człowieka z jego Aniołem Stróżem. Piosenka opowiada o naturalnym pędzie codziennego życia, w którym łatwo przeoczyć niewidzialną, duchową obecność, stanowiąc jednocześnie wielkie dziękczynienie za bezwarunkową i dyskretną opiekę.
Głównym przesłaniem utworu jest to, że nasze duchowe wsparcie jest stałe i niezależne od naszego zabiegania czy ludzkich ograniczeń. Piosenka niesie dającą otuchę myśl, że w chwilach życiowych zakrętów, braku uwagi czy bezsilności, zawsze czuwa nad nami wierny Przyjaciel, który działa i wstawia się za nami nawet wtedy, gdy sami nie mamy siły, by o to prosić
Lecz Bóg wyzwoli moją duszę z mocy Szeolu, bo mię zabierze. (Ps 49,16).
To najjaśniejszy promień światła w tym psalmie. Pośród mówienia o śmierci, o przemijaniu, o bezradności – nagle wybuch nadziei. Bóg zabierze. Nie „może zabierze”, nie „pod warunkiem”. Zabierze. To pewność, która zmienia wszystko. Psalmista wie, że śmierć nie ma ostatniego słowa. Szeol – kraina cieni, miejsce odcięcia od życia – nie zatrzyma duszy, której Bóg szuka. Jezus powtórzy to samo w Ewangelii: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. (…) Idę przygotować wam miejsce” (J 14,2). Śmierć dla wierzącego nie jest końcem, ale przejściem. Nie upadkiem w nicość, ale zabraniem do Tego, który kocha. Ta nadzieja nie jest ucieczką od rzeczywistości – jest jej najgłębszą prawdą.
Śmierć nie jest ścianą – jest drzwiami, które otwiera Ktoś, kto czeka po drugiej stronie.
Chrześcijańska nadzieja patrzy w stronę grobu, ale nie zatrzymuje na nim wzroku.
[Każdy] bowiem widzi: mędrcy umierają, tak jednakowo ginie głupi i prostak, zostawiając obcym swoje bogactwa. (Ps 49,11).
Śmierć jest najbardziej radykalnym demaskatorem naszych złudzeń: nie pyta o stanowisko, markę samochodu ani liczbę zer na koncie. Psalm nie potępia posiadania, lecz uderza w iluzję, że posiadanie może zapewnić człowiekowi ostateczne bezpieczeństwo. Wystarczy zobaczyć mieszkanie po zmarłej osobie – dokumenty, ubrania, zegarek, pełne szuflady – aby zrozumieć, jak dosłownie wszystko zostaje. Jezus opowiada o bogaczu powiększającym spichlerze, który planował daleką przyszłość, nie wiedząc, że kończy się jego życie (por. Łk 12,16-21). Pamięć o śmierci nie musi zatruwać codzienności; może ją oczyścić z rzeczy nieważnych i przywrócić właściwe proporcje. Skoro nie zabierzemy majątku, tym pilniejszym pytaniem staje się to, ile dobra zdążymy za jego pomocą pozostawić.
Gdy wszystko przeminie, liczy się tylko to, czego nie można zabrać – miłość, którą dałeś, i człowiek, którym się stałeś.