Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał, i wybawił ze wszystkich ucisków. (Ps 34,7).
„Biedak.” Nie bohater. Nie człowiek wiary z certyfikatem. Biedak. Ktoś bez zasobów, bez planu B, bez znajomości. W środkowej kulturze ówczesnego Bliskiego Wschodu bieda była synonimem opuszczenia przez Boga. A psalm odwraca ten obraz o 180 stopni. Właśnie biedak jest wysłuchany. Właśnie ten, który nie ma argumentów, staje się dowodem na Bożą bliskość. Jezus zaczął Kazanie na Górze od zdania, które też brzmiało jak paradoks: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5,3). Ubodzy w duchu – ci, którzy wiedzą, że sami nie wystarczą. Nie ci, co się poniżają, ale ci, którzy są wystarczająco szczerzy, żeby wołać. Wielu z nas przeżywa „bycie biedakiem” właśnie teraz – w relacjach, w zdrowiu, w sensie życia. Wydaje nam się, że ta słabość nas dyskwalifikuje. Psalm mówi coś zupełnie odwrotnego: to właśnie ona otwiera drzwi.
Twoja słabość nie jest przeszkodą do Boga – jest adresem, pod którym On cię szuka.
