Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Przeto się nie boimy, choćby waliła się ziemia i góry zapadały w otchłań morza. (Ps 46,3).
Góry w Biblii są obrazem tego, co stałe, wielkie i pewne. A jednak psalmista odważa się powiedzieć: nawet jeśli runą góry, nie wszystko jest stracone. Dziś „górą”, która może nagle się osunąć, bywa zdrowie, małżeństwo, firma, reputacja albo plan budowany przez wiele lat. Lęk wtedy krzyczy, że koniec jednej historii oznacza koniec wszystkiego. Jezus, płynąc z uczniami przez wzburzone jezioro, nie zaprzeczył istnieniu burzy — wszedł w ich przerażenie i objawił, że fale nie mają ostatniego słowa (por. Mk 4,35–41). Wiara nie polega na tym, że nic się nie chwieje, lecz że w chwili wstrząsu człowiek nie traci najgłębszego fundamentu.
Odwaga nie wyklucza drżenia — wyklucza jedynie poddanie się drżeniu.
