Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Pan jest blisko skruszonych w sercu i wybawia złamanych na duchu. (Ps 34,19).
To jest jeden z najpiękniejszych wersetów całej Biblii. I jeden z najbardziej nieoczekiwanych. Logika religijna każe nam myśleć, że do Boga trzeba przyjść mocnym, gotowym, poukładanym. A tu odwrotnie – Pan jestbliskowłaśnie skruszonych. Złamanych. Tych, u których coś się posypało. Sobota to dzień, który w tradycji jest dniem odpoczynku, ale też dniem, gdy często opadamy z sił i widać to, co w tygodniu chowaliśmy. Zmęczenie. Żale. Tęsknoty. Poczucie, że nie wyszło. I właśnie tutaj – mówi Psalm 34 – jest adres Boga. Jezus powiedział: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja wam dam odpoczynek” (Mt 11,28). Nie: „Gdy będziecie gotowi.” Nie: „Gdy się pozbieracie”. Teraz. Złamani i obciążeni. Psychologowie mówią o tzw.vulnerability– podatności, otwartości, gotowości do bycia widzianym. To nie jest słabość. To jest warunek prawdziwego spotkania. Ze sobą. Z innymi. Z Bogiem. Złamane serce nie jest końcem drogi – jest jej progiem.
Nie musisz się najpierw naprawić, żeby przyjść do Boga – możesz przyjść złamany i właśnie tam Go znajdziesz.
