Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Nie jest to słowo, nie są to mowy, których by dźwięku nie usłyszano” (Ps 19,4).
Kobieta w metrze płacze cicho. Nikt nie pyta dlaczego. Starszy mężczyzna patrzy przez okno – pustym wzrokiem, pełnym historii. Dziecko ściska rękę matki – bez słowa, ale wymownie. Czasem najgłębsze rzeczy dzieją się bez słów.
Psalm mówi o niebie, które głosi chwałę Boga – ale robi to bez języka. To paradoks: objawienie bez słów, które dociera do każdego człowieka na ziemi. Nie trzeba rozumieć hebrajskiego, greki, łaciny. Wystarczy otworzyć oczy.
Jezus często uczył bez słów. Umył uczniom nogi. Przytulił dzieci. Dotknął trędowatego. Milczał przed Piłatem. Te gesty mówiły więcej niż kazania. Podobnie stworzenie – nie przemawiając, świadczy o Bogu głośniej niż najlepsze argumenty.
W świecie, gdzie słowa stały się tanie – gdzie kłamie się płynnie, gdzie obiecuje się bez pokrycia, gdzie wyznania miłości tracą wagę – milczące świadectwo stworzenia staje się czymś niezwykle cennym. Bo niebo nie kłamie. Wschód słońca nie udaje. Gwiazdy nie manipulują.
