Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
On sprawi, że węgle ogniste i siarka będą padać na grzeszników; palący podmuch wiatru będzie udziałem ich kielicha” (Ps 11,6).
Ten obraz brzmi brutalnie i łatwo go nadużyć, by straszyć Bogiem jak kapryśnym despotą z piorunami w ręku. A jednak, jeśli spojrzeć oczami ofiar przemocy, wojen, wykorzystywania – pojawia się inne pytanie: czy byłoby dobrą wiadomością, gdyby Bóg wobec tego wszystkiego wzruszył tylko ramionami? Psalm 11 krzyczy, że ostatecznie żadne zło nie przejdzie bokiem, nie zostanie „sprytnie wyciszone”. Jezus ostrzega: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). To znaczy, że w oczach Boga każda krzywda dotyka Jego samego – i dlatego Jego reakcja jest tak poważna. Ogień i siarka nie są kaprysem, lecz obrazem tego, że tam, gdzie człowiek uparcie wybiera niszczenie innych, tam w końcu musi dotrzeć sprawiedliwe „nie” Boga, które broni skrzywdzonych.
