Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Czy się nie opamiętają ci, którzy czynią nieprawość, co lud mój pożerają, jak gdyby chleb jedli, a nie wzywają Boga? (Ps 53,5).
Człowiek staje się chlebem, gdy jego praca jest zjadana bez jednego dziękuję, dobroć wyczerpywana do dna, a zmęczenie brane jako oczywistość. Tak wygląda wypalenie, o którym piszą gazety. Tak wygląda też niejeden dom, w którym jedno z dwojga jest wiecznie zmęczone dla drugiego. Psalm pyta „czy się nie opamiętają”, więc jeszcze jest czas. Jezus proponuje inny chleb: „Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (J 6,35). Różnica jest prosta. Ludzie, których pożeram, kończą się. Chleb, który On daje, nie kończy się nigdy.
Nasycony człowiek nie musi nikogo zjadać.
