Piotr Kwiatek OFMCap

Ps 51.5

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

Uznaję bowiem moją nieprawość, a grzech mój jest zawsze przede mną. (Ps 51,5).

Mechanizmy obronne to genialny wynalazek naszej psychiki, który potrafi zamienić się w śmiertelną pułapkę. Wypieramy błędy, zrzucamy winę na toksyczne środowisko, zmęczenie czy trudne dzieciństwo. Taka ucieczka przed faktami tylko potęguje wewnętrzne napięcie i zamyka w toksycznym kłamstwie.

Dawid przez długie miesiące żył tak, jakby nic się nie stało. Ukrywał swój grzech, tłumaczył się sam przed sobą i skutecznie zagłuszał własne sumienie. Potrzebował przyjścia proroka Natana, który stanął przed nim i prosto w oczy powiedział mu trudną prawdę. Dopiero wtedy pękła skorupa zaprzeczeń i Dawid mógł szczerze wyznać: „zawaliłem, widzę to”.

My dzisiaj robimy dokładnie to samo. Kiedy popełniamy błąd, najłatwiej zwalić winę na zmęczenie, nerwy, trudne dzieciństwo albo innych ludzi. Oszukujemy samych siebie, że „wszyscy tak robią” i że „to nic wielkiego”. Potrzebujemy drugiego człowieka — spowiednika, przyjaciela, kogoś mądrego — a przede wszystkim światła Bożego Ducha, żeby nie zafałszować swojego sumienia. Prawdziwe uzdrowienie nie zaczyna się od udawania, że rany nie ma, ale od nazwania rzeczy po imieniu. Bóg nie potrzebuje naszych wymówek; czeka na prostą prawdę, by móc nam przebaczyć i dać nowy początek.

Uznanie błędu nie odbiera godności — jest pierwszym krokiem do wolności i pokoju serca.