Piotr Kwiatek OFMCap

Ps 43.5b

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

Czemu jesteś zgnębiona, moja duszo, i czemu jęczysz we mnie? Ufaj Bogu, bo jeszcze Go będę wysławiać: Zbawienie mego oblicza i mojego Boga. (Ps 43,5).

To jest finał. Nie triumfalny i nie łatwy — ale prawdziwy. Psalmista nie mówi: „już wszystko dobrze”. Mówi: „jeszcze Go wysławiać będę”. To słowo „jeszcze” jest tu kluczowe. Niesie w sobie całą teologię nadziei. Nie zaprzecza rzeczywistości — patrzy poza nią.

Nadzieja biblijna różni się od optymizmu. Optymizm mówi: „na pewno będzie dobrze”. Nadzieja mówi: „nawet jeśli nie będzie, to Bóg jest ze mną i to wystarczy”. Święty Paweł pisał: „nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych” (Rz 5,5). To nie slogan — to fundament.

Jezus zmartwychwstały ukazał się uczniom właśnie wtedy, gdy stracili nadzieję. Na drodze do Emaus szli smutni, ze spuszczonymi głowami (por. Łk 24,13-35). I właśnie tam, w drodze, objawił się ten, którego nie rozpoznali. Nadzieja często przychodzi tam, gdzie najmniej jej szukamy — w zwykłej drodze, przy zwykłym stole, w zwykłym człowieku obok.

Psalm 43 kończy się nie odpowiedzią, ale zaufaniem. I może właśnie to jest najdojrzalsza forma wiary — nie wiedzieć wszystkiego, ale trwać przy Tym, który wie.

Nadzieja nie jest uczuciem — jest decyzją, by wierzyć w Boga większego niż twój ból.