Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Wymierz mi, Boże, sprawiedliwość i broń mojej sprawy przeciw ludowi, co nie zna litości; wybaw mnie od człowieka podstępnego i niegodziwego! (Ps 43,1).
Znasz to uczucie? Ktoś cię skrzywdził. Ocenił niesprawiedliwie. Powiedział o tobie nieprawdę. I siedzisz z tym w środku jak z kamieniem. Psalmista nie milczy — krzyczy. Woła do Boga o sprawiedliwość, nie z zemsty, ale z głębokiej potrzeby przywrócenia prawdy. To nie słabość. To odwaga.
Jezus powiedział: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt 5,6). Tęsknota za sprawiedliwością jest czymś świętym. Nie ma w niej wstydu.
Niosąc w sobie niesprawiedliwość, możemy albo zamknąć się w goryczy, albo zanieść ból przed Boga — jak psalmista. To drugie wymaga więcej odwagi, ale prowadzi do wolności. Bóg nie jest obojętnym sędzią. On jest tym, który stoi po twojej stronie, nawet gdy wszyscy inni odwrócili wzrok.
Możesz zostać niesłusznie oskarżony przez ludzi, ale w oczach Boga zawsze pozostajesz dzieckiem, któremu należy się sprawiedliwość i miłość.
