Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Nawet mój przyjaciel, któremu ufałem i który chleb mój jadł, podniósł na mnie piętę. (Ps 41,10).
Najmocniej boli nie cios od wroga, lecz pęknięcie w miejscu, które miało być schronieniem. Zdrada przychodzi często bez huku: w ujawnionej tajemnicy, w chłodnym odwróceniu wzroku, w wiadomości, która nigdy już nie nadejdzie. Ten werset tnie jak szkło, bo dotyka jednego z największych lęków człowieka, że zostanie zraniony właśnie tam, gdzie ufał. A jednak Biblia nie pudruje rzeczywistości; pokazuje, że nawet święta bliskość stołu nie gwarantuje wierności. Jezus wszedł dokładnie w tę ranę podczas Ostatniej Wieczerzy i zna smak zdrady od środka J 13,18. Dlatego zranione zaufanie nie musi stać się grobem serca; może stać się miejscem dojrzalszej, mądrzejszej miłości.
Zdrada nie definiuje twojej wartości — mówi więcej o ciemności zdrajcy niż o tobie.
