Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Mówię:«O Panie, zmiłuj się nade mną; uzdrów mnie, bo zgrzeszyłem przeciw Tobie!» (Ps 41,5).
Bywa, że największym ciężarem nie jest sam ból, ale świadomość, że coś w życiu zostało popsute także przez nas. Ten werset nie jest jękiem człowieka złamanego poczuciem winy, lecz modlitwą kogoś, kto przestaje się zasłaniać. To chwila, kiedy maska spada z hukiem i człowiek wreszcie mówi prawdę. Właśnie wtedy zaczyna się zdrowienie, bo łaska nie wchodzi przez szczelnie zamknięte drzwi. Dzisiejszy świat podpowiada: „usprawiedliwiaj się, rozmyj odpowiedzialność, nazwij wszystko procesem”. Ewangelia prowadzi inaczej: Jezus najpierw dotyka serca i odpuszcza grzech, a dopiero potem podnosi człowieka.
Uzdrowienie zaczyna się tam, gdzie kończy się udawanie.
