Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
A ja nie słyszę- jak głuchy; i jestem jak niemy, co ust nie otwiera. (Ps 38,14).
Nie każde słowo musi zostać wypowiedziane. Nie każda krytyka wymaga odpowiedzi. Nie każdą walkę warto podejmować. Żyjemy w świecie, który nagradza tych, którzy mówią najgłośniej. Media społecznościowe uczą nas, że trzeba mieć opinię na każdy temat i natychmiast jej bronić. Tymczasem psalmista odkrywa inną drogę. Wobec oskarżeń wybiera milczenie. Nie dlatego, że brakuje mu argumentów, ale dlatego, że nie chce oddać swojego serca gniewowi.
Podobnie postępuje Jezus podczas procesu przed Piłatem. Jego milczenie nie jest oznaką bezradności ani lęku. Jest wyrazem niezwykłej wolności. Nie musi za wszelką cenę udowadniać swojej niewinności, ponieważ wie, kim jest i komu zawierzył swoje życie. To jedna z najtrudniejszych lekcji duchowego dojrzewania. Nie wszystko trzeba wyjaśniać. Nie każdą niesprawiedliwość trzeba natychmiast prostować. Czasem większą siłą jest zachować pokój niż wygrać dyskusję.
Milczenie nie oznacza rezygnacji z prawdy. Oznacza wybór właściwego czasu i właściwego sposobu jej wypowiedzenia. Kiedy przestajesz walczyć o to, by zawsze mieć rację, odzyskujesz wewnętrzną wolność. Dopiero wtedy możesz naprawdę usłyszeć Boga, który przemawia nie w hałasie, ale w ciszy serca.
Cisza przeżywana z Bogiem jest silniejsza niż najgłośniejszy spór.
