Piotr Kwiatek OFMCap

Ps 36.2

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

Nieprawość mówi do bezbożnika w głębi jego serca; bojaźni Boga nie ma przed jego oczyma. (Ps 36,2).

Jest coś niepokojącego w tym obrazie. Nie zewnętrzny wróg. Nie zły demon czyhający za rogiem. Głos, który przemawia od środka – cicho, przekonująco, bez opamiętania. Psalmista patrzy na człowieka odwróconego od Boga i diagnozuje coś, co dziś nazwalibyśmy kryzysem sumienia albo utratą wewnętrznego kompasu. Biblia nie moralizuje – ona opisuje mechanizm: kiedy milknie bojaźń Boża, zaczyna mówić coś innego. Ten głos potrafi być niezwykle rozsądny, logiczny, wygodny.

Jezus mówił o tym samym inaczej: „Gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje” (Mt 6,21) – a serce, które zainwestowało w siebie, słyszy tylko siebie. Współczesny człowiek często czuje pustkę nie dlatego, że jest zły, ale dlatego, że zagłuszył w sobie wszystko, co mogłoby mu powiedzieć prawdę. Bojaźń Boża to nie strach przed karą – to wewnętrzna czułość na to, co naprawdę ważne. Jej brak to nie wolność. To cisza, w której zaczyna mówić najgorszy doradca: nasze nieuporządkowane ego.

Nie każdy cichy głos w sercu jest głosem sumienia. Pytaj, kto naprawdę mówi.