Piotr Kwiatek OFMCap

Czy Katolik ma prawo do hejtowania?

Coraz częściej wyrabiamy sobie opinię o drugim człowieku na podstawie kilku sekund nagrania, krótkiego fragmentu rozmowy czy jednego wpisu w mediach społecznościowych.

Często opieramy swoje „prawdy” na tym, co widzimy w mediach. A przecież bardzo często jest to tylko wycinek sytuacji – fragment rozmowy, urywek wydarzenia wyrwany z kontekstu. Na jego podstawie buduje się narrację, która ma wywołać emocje lub przedstawić daną osobę w określonym świetle. A my łatwo uznajemy ten wycinek za całość.

Zanim ocenimy, skomentujemy czy wydamy wyrok – warto się zatrzymać. Zacznijmy myśleć miłością. Bo inaczej łatwo zamieniamy się w sędziów, którzy oceniają innych na podstawie kilku sekund nagrania czy jednego wpisu.

Czy Ty nigdy nie popełniłeś błędu?

Co by było, gdyby każdy Twój dawny błąd, każde słowo wypowiedziane w emocjach zostało dziś nagrane i opublikowane w internecie – bez kontekstu, bez wyjaśnienia? Gdyby ktoś „życzliwy” wrzucił to do sieci, a inni oceniali Cię tylko przez ten jeden fragment Twojego życia?

Całe szczęście, że wielu z nas dorastało w czasach, gdy nie każdy miał w kieszeni telefon z kamerą.

Czy jako człowiek – a tym bardziej osoba wierząca – mogę budować swoją rację na czyimś upokorzeniu?

Często pojawia się usprawiedliwienie: „ja nie hejtuję, ja tylko mówię prawdę”. Ale warto się zatrzymać: czy mówiąc prawdę, naprawdę chcę dobra drugiego człowieka, czy tylko udowodnienia swojej racji?

Prawda pozostaje prawdą, ale może być przekazana w sposób, który buduje albo rani. Jako chrześcijanie jesteśmy wezwani, by mówić prawdę w miłości i szacunku.

Święty Paweł pisał:

„Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym” (Ef 4,29).

To nie znaczy milczeć. Można zwrócić uwagę bez poniżania, nie zgadzać się bez obrażania, bronić wartości bez ranienia człowieka. Tu przebiega granica między troską o prawdę a hejtem.

Nie zmienimy całego internetu, ale możemy zmienić siebie. Zanim coś napiszesz, zapytaj: czy to buduje człowieka, czy go niszczy?

Bo nawet jeśli to tylko jeden komentarz, dla kogoś może znaczyć bardzo dużo.