Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Weselę się i cieszę z Twojej łaski, boś wejrzał na moją nędzę, uznałeś udręki mej duszy (Ps 31,8).
Żyjemy w kulturze sukcesu, która nakazuje ukrywać blizny pod grubą warstwą filtrów i uśmiechów na pokaz. Tymczasem największą ulgą dla psychiki jest moment, w którym ktoś autentycznie „widzi” nasz ból, nie próbując go natychmiast naprawić tanimi frazesami. Bóg psalmisty nie jest dalekim obserwatorem, ale kimś, kto zna anatomię udręki, bo sam przeszedł przez ciemną dolinę w osobie Jezusa Chrystusa. On nie tylko widzi Twoją nędzę, ale nadaje jej sens, zamieniając beznadzieję w przestrzeń spotkania z łaską. Radość, o której mowa, nie jest euforią z powodu zniknięcia problemów, lecz głębokim spokojem wynikającym z pewności, że nie jesteś w tym sam. Wzrok Boga leczy to, co w nas najbardziej poturbowane i odrzucone przez świat.
Jesteś widziany i kochany dokładnie tam,
gdzie czujesz się najbardziej rozbity
