Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Dawidowy. Pan światłem i zbawieniem moim: kogóż mam się lękać? Pan obroną mojego życia: przed kim mam się trwożyć? (Ps 27,1).
Lęk potrafi wejść do życia bez pukania. Wystarczy jeden telefon, jedno badanie, jedna rozmowa, jeden nagłówek przeczytany o świcie i serce zaczyna bić jak alarm w pustym mieście. Psalm nie zaprzecza temu napięciu, ale od razu stawia je w świetle większej prawdy: nie jestem sam wobec ciemności. To nie odwaga Dawida jest tu centrum, lecz obecność Boga, który nie daje się zepchnąć na margines kryzysu. Jezus pójdzie tą samą drogą, gdy będzie mówił, że serce nie musi pogrążać się w trwodze, bo Ojciec zna człowieka głębiej niż jego chaos (por. J 14,1). Czasem nie trzeba mieć wszystkich odpowiedzi, wystarczy nie zgasić w sobie tego jednego światła.
Światło Boga nie usuwa od razu nocy, ale sprawia, że noc nie ma ostatniego słowa.
