Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
W moim utrapieniu wzywałem Pana i wołałem do mojego Boga: usłyszał On mój głos ze swojej świątyni, a krzyk mój dotarł do Jego uszu (Ps 18,7).
Czasami modlitwa nie jest szeptem, ale desperackim wołaniem, które rozrywa gardło i serce. Psalmista uczy nas, że Bóg nie obraża się na nasze emocje, na nasz gniew czy bezsilność – On reaguje na autentyczność. W kulturze „pozytywnego myślenia” za wszelką cenę, prawo do krzyku o pomoc jest nam odbierane, co prowadzi do emocjonalnej blokady.
Jezus na krzyżu również krzyczał, jednocząc się z każdym człowiekiem, który czuje się opuszczony przez system, bliskich czy los. Twoje „utrapienie” nie jest sygnałem porażki, ale przestrzenią, w której niebo pochyla się najniżej nad ziemią.
