Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Czemu jesteś zgnębiona, moja duszo, i czemu jęczysz we mnie? Ufaj Bogu, bo jeszcze Go będę wysławiać: Zbawienie mego oblicza (Ps 42,6).
To jeden z najbardziej terapeutycznych wersetów całej Biblii, choć nikt wtedy nie znał tego słowa. Psalmista robi coś, co dziś nazwalibyśmy dialogiem wewnętrznym – nie tłumi emocji, nie udaje, że jest dobrze, tylko wprost pyta samego siebie: co się z tobą dzieje? A potem, zamiast utonąć w pytaniu, wydaje własnej duszy polecenie: ufaj. To nie naiwny optymizm, to zdyscyplinowana nadzieja, wybór podjęty mimo faktów, a nie z ich zaprzeczenia. Podobnie Jezus w Ogrodzie Oliwnym mówi do siebie i do Ojca jednocześnie, walcząc z lękiem, aż w końcu dodaje: „nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie” (Łk 22,42). Rozmowa z własnym wnętrzem to nie oznaka słabości. To akt duchowej odwagi, na który stać tylko tego, kto naprawdę chce żyć.
Można być zgnębionym i jednocześnie wybrać ufność.
