Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Serce w mym wnętrzu rozgorzało; gdy rozważałem, zapłonął w nim ogień: język mój przemówił. (Ps 39,4).
Nie każdy ogień widać z zewnątrz. Można się uśmiechać, wykonywać codzienne obowiązki i sprawiać wrażenie, że wszystko jest w porządku, a jednocześnie w sercu nosić ból, który od dawna domaga się uwagi. Niewypowiedziany żal, zranienie, lęk czy tłumiony gniew nie znikają tylko dlatego, że o nich milczymy. Przeciwnie – z czasem zaczynają coraz mocniej wpływać na nasze myśli, decyzje i relacje.
Psalmista zna to doświadczenie. Im dłużej zatrzymuje wszystko w sobie, tym bardziej czuje, jak jego wnętrze płonie. W końcu zdobywa się na odwagę, by przemówić. Nie po to, by wylać złość na innych, ale by stanąć przed Bogiem w prawdzie.
Jezus nie zatrzymywał się na tym, co było widoczne na zewnątrz. Zawsze docierał do serca człowieka. Wiedział, że prawdziwe uzdrowienie zaczyna się nie od ukrywania ran, lecz od ich odsłonięcia. Bóg nie oczekuje od nas doskonałej maski ani pobożnych słów. Pragnie szczerego serca.
Dojrzałość nie polega na tłumieniu emocji, ale na przeżywaniu ich w taki sposób, aby prowadziły do dobra, a nie do zniszczenia. To, co wypowiedziane przed Bogiem i powierzane Mu z ufnością, przestaje niszczyć od środka.
Bóg nie boi się Twoich emocji. To w Jego obecności ogień serca może stać się światłem, a nie pożarem.
