Piotr Kwiatek OFMCap

Ps 38.5

Z dzisiejszego psalmowego newslettera:

Bo winy moje przerosły moją głowę, gniotą mnie jak ciężkie brzemię. (Ps 38,5).

Są ciężary, których nie widać. Uśmiechasz się, wykonujesz swoje obowiązki, odpowiadasz: „Wszystko w porządku”, a jednak w środku czujesz, jakbyś każdego dnia niósł plecak wypełniony kamieniami. To mogą być niewyznane winy, nieprzebaczone krzywdy, przemęczenie, tłumione emocje albo oczekiwania, którym od dawna próbujesz sprostać. Z czasem taki ciężar staje się tak znajomy, że zaczynasz wierzyć, iż tak właśnie wygląda normalne życie. Psalmista nie udaje bohatera. Nie ukrywa bólu ani nie próbuje go usprawiedliwiać. Ma odwagę powiedzieć Bogu: „To mnie przerasta”. I właśnie od tej szczerości rozpoczyna się droga ku uzdrowieniu. Dopóki zaprzeczamy temu, co nosimy w sercu, ciężar pozostaje naszym niewidzialnym panem. Nazwany przestaje rządzić z ukrycia. Jezus nie zaprasza ludzi doskonałych ani tych, którzy ze wszystkim radzą sobie sami. Mówi:„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”(Mt 11,28). Nie obiecuje, że życie stanie się wolne od trudności. Obiecuje jednak, że nie będziesz musiał dźwigać ich samotnie. Być może największym ciężarem nie jest to, co ci się wydarzyło, ale przekonanie, że musisz poradzić sobie z tym sam. Tymczasem Bóg nie oczekuje od ciebie heroizmu. Oczekuje zaufania.

To, co wyznane, przestaje rządzić z ukrycia.