Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Błogosławiony Pan, usłyszał bowiem głos mego błagania, (Ps 28,6).
I nagle wszystko się zmienia. W połowie psalmu, bez wyraźnego ostrzeżenia, ton się przełamuje. Od lęku do radości, od błagania do dziękczynienia. Co się stało? Psalmista zostaje wysłuchany. Jednak zauważ: nie pisze, że dostał to, o co prosił. Pisze, że został wysłuchany. To różnica fundamentalna.
Być wysłuchanym to nie to samo co dostać upragnioną odpowiedź. To doświadczenie, że ktoś naprawdę Cię usłyszał, że nie jesteś sam, że Twoje wołanie nie znikło w próżni. Czasem największym cudem jest nie rozwiązanie problemu, ale świadomość, że Bóg jest obecny w środku tego problemu. I to wystarcza, by serce zaczęło śpiewać.
Psychologicznie wiemy, jak bardzo potrzebujemy być słuchani. Nie pouczani, nie naprawiani, nie ignorowani – po prostu słuchani. Ile małżeństw rozpadłoby się mniej, gdyby partnerzy naprawdę się słuchali. Ile nastolatków uniknęłoby depresji, gdyby rodzice po prostu wysłuchali ich bez oceniania. Bóg słucha inaczej niż ludzie – On słucha całym sobą. Jezus słuchał trędowatych, grzeszników, celników i oni czuli się po raz pierwszy naprawdę usłyszani.
Być wysłuchanym to czasem większy cud niż dostać wszystko, czego pragniesz.
