7️⃣ KLUCZY DO KSIĘGI PSALMÓW (3)

3. Ucieleśniaj słowo w codzienności

Modlitwa psalmami wypływa z konkretnego doświadczenia egzystencjalnego i do niego również ma za zadanie prowadzić. Rozważając i medytując psalmy nie wystarczy rozczulać się nad historią Dawida czy Narodu wybranego. Słowo Boże ma zderzyć się z glebą mojego serca i w konsekwencji wydać konkretny owoc. Podobnie, jak to było w życiu Maryj, która wypowiedziała „fiat – niech mi się stanie” i nijako inicjuje, daje zielone światło Duchowi Świętemu, aby On kształtował w niej nowe życie. Słowo stało się realnym ciałem, faktem i urzeczywistnieniem. W konsekwencji śpiewa w duszy własny psalm „Magnificat – Wielbi dusza moja Pana”. Psalmy to modlitwy, które mają ucieleśnić głos Boga w naszej codzienności. 

W czasach postępującej sekularyzacji Pismo Święte staje się księgą coraz bardziej zapomnianą i nieznaną. Jest „listem Miłości”, który nigdy nie trafia w ręce adresata, albo którego nigdy on z jakiś powodów nie czyta. Gdyby dziś św. Franciszek z Asyżu chodził po naszych ulicach pewnie podobnie jak w XIII wieku wołałby: „Miłość nie jest kochana!”. Ewangelistą Jan w prologu przyznaje „Na świecie było Słowo […] Przyszło do swojej własności, lecz swoi Go nie przyjęli” (J 1,10-11). Ważnym zadaniem osoby modlącej się słowem Bożym, jest ucieleśnić Jezusa Chrystusa w prozie życia. Niejako stawać się dobrą nowiną dla innych, przebaczać na wzór Jezusa, ofiarować realny głos pokrzywdzonym, dawać ręce potrzebującemu, własny czas tym, którzy są samotni i zagubieni itd.

Kiedyś trzech studentów teologii prowadziło ze sobą dyskusję na temat, który z przekładów Pisma Świętego jest najlepszy. Jeden z nich mówi, osobiście cenię staropolski przekład Jakuba Wujka. Drugi, a mnie odpowiada poetycki Romana Brandstaettera. Trzeci, a ja uważam, że najbardziej trafiającym przekład Pisma Świętego jest Biblia Tysiąclecia z której korzystamy  podczas liturgii. Po chwili namysłu czwarty odparł, a ja najbardziej lubię czytać przekład Biblii mojej Mamy. Stać się przekładem Dobrej Nowiny dla współczesnego człowieka, dla samego siebie, to ważne zadanie osoby wierzącej i modlącej się psalmami. „Nie zapala się też lampy po to, by ją schować pod garncem, lecz stawia się ją na świeczniku, żeby świeciła wszystkim, którzy są w domu” (Mt 5,15). 

Nie studiujemy Biblii i nie recytujemy psalmów wyłącznie po to, aby stawać się mądrzejsi, bardziej religijni, uduchowieni, a nawet lepsi. Modlimy się słowem Bożym, aby ono stawało się w nas wydarzeniem i ciałem. Modlitwa psalmami to nie tylko duchowy pokarm ożywający naszą wiarę, ale to źródło transformacji w nowego człowieka. Czy tak głęboko modlitwa działa w sercu osoby wierzącej? Poznajemy to po konkretnych owocach o których mówi św. Paweł w liście do Galatów: „Owocem Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, dobroć, życzliwość, wierność, łagodność, opanowanie” (Gal 5,22-23).

WSKAZÓWKA (3): Słowo Boże nie może być oderwane od tego, czym się zajmujesz, o czym myślisz i jak traktujesz drugiego człowieka. Musi się zderzyć z glebą naszych serc. Blask Jego światła powinno zostać wpuszczony we wszystkie obszary życia. Pytaj się, w jaki sposób usłyszane słowo z psalmów ukazuje prawdę Twojego serca? Do jakich postaw Cię dziś zaprasza? W psalmach człowiek modlący staje w prawdzie przed Bogiem, samym sobą, oraz drugim, a codzienność weryfikuje jego postawę wiary i miłości (br. Piotr Kwiatek OFMCap).