Piotr Kwiatek OFMCap

Lustro szczęścia – powstaje nowa książka

💚 ALEŻ SIĘ CIESZĘ!
Mam wreszcie trochę więcej przestrzeni czasowej, żeby zająć się nową książką z serii „Psalmoterapia w praktyce”.

♦️ Tym razem będzie to „Lustro Szczęścia”.
I mam wrażenie, że ta książka zaczyna pisać się trochę sama… bo im głębiej wchodzę w historię Dawida i jego psalmy, tym bardziej odkrywam, że pytanie o szczęście wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.

⭐️ Czego tak naprawdę szukamy, kiedy mówimy: „chcę być szczęśliwy”?

Przez życie Dawida będziemy zaglądać w głąb własnego serca. Jak do lustra. Będziemy przyglądać się naszym wyborom, relacjom, pragnieniom, zranieniom, upadkom, wierze i tej niezwykłej tęsknocie za Bogiem, która może być jednym z najgłębszych wymiarów ludzkiego pragnienia szczęścia.

👉 Psalm 1 zapyta nas o wybory. O to, jak codzienne decyzje kształtują drogę naszego życia i dlaczego nie każda ścieżka prowadzi w stronę szczęścia.

👉 Psalm 128 otworzy temat bliskości, miłości i relacji. Bo człowiek nie został stworzony do szczęścia w samotności. Współczesna psychologia coraz wyraźniej pokazuje, jak ogromne znaczenie dla naszego dobrostanu mają trwałe, bliskie i bezpieczne więzi.

👉 Psalm 84 poprowadzi nas jeszcze głębiej. Do samego źródła. Do Boga jako Tego, za którym człowiek tęskni najbardziej. To właśnie tutaj pojawia się pytanie, czy za naszymi wszystkimi pragnieniami, ambicjami i poszukiwaniami szczęścia nie kryje się jeszcze głębsza tęsknota. Tęsknota za Kimś, a nie tylko za czymś.

👉 Psalm 32 pozwoli nam zatrzymać się przy doświadczeniu grzechu, winy i przebaczenia. Czy po złych wyborach można jeszcze być szczęśliwym? Czy szczęście kończy się tam, gdzie zaczyna się nasza słabość?

✍️ Piszę tę książkę i naprawdę jestem… zachwycony!
Bo coraz mocniej widzę, że psalmy nie są tylko starożytnymi pieśniami. One znają nasze życie. Znają nasze pragnienie szczęścia, nasze pomyłki, samotność, miłość, zachwyt, cierpienie i powroty.

♦️ Nie mogę się już doczekać, kiedy „Lustro Szczęścia” będzie mogło trafić w Wasze ręce.

A na razie… kilka małych fragmentów. 👇

„Prawdziwa wolność nie polega na kolekcjonowaniu otwartych furtek. Polega na odwadze, by przez jedną z nich przejść i sprawdzić, dokąd prowadzi droga”.

„Wierzyć w procesie decyzyjnym to zrezygnować z manipulowania Bogiem na rzecz dziecięcego zaufania, a gdy powinie się noga, jak po grzechu z Batszebą mieć w sobie elementarną prawość, by zamiast brnąć w kłamstwo, stanąć w prawdzie i wyznać: „Zgrzeszyłem przeciw Panu” (2 Sm 12, 13). Ostatecznie jest to sztuka składania własnej bezradności w Boże ręce przy jednoczesnym braniu pełnej, dojrzałej odpowiedzialności za każdy kolejny krok”.

„Mogę nie mieć wpływu na to, że zachoruję, że ktoś mnie skrzywdzi albo że znajdę się w sytuacji, której nie da się zmienić. Mogę nie być w stanie zmienić toksycznego otoczenia ani podłych realiów. Ale zawsze — do ostatniego tchu — zachowuję zdolność wyboru tego, z jakim nastawieniem przez to przejdę. Czy w opresji pozwolę się zgorzknieć, zniszczyć i napełnić nienawiścią, czy odnajdę w tym doświadczeniu głębszy sens i zachowam wewnętrzną godność?”

„Tymczasem szczęście chrześcijanina nie mieści się wyłącznie w wymiarze „tu i teraz”. Oznacza ono mądre budowanie życia w codziennych wyborach, aby iść za Jezusem, tam gdzie jest”.

Wiara poza pomiarem psychologicznym

Psychologia bada to, co można opisać: przekonania, praktyki, doświadczenie modlitwy, poczucie wsparcia, sposoby radzenia sobie ze stresem, a także związane z nimi wskaźniki zdrowia i dobrostanu. Można pytać ludzi, czy w kryzysie zwracają się do Boga, jak rozumieją chorobę, czy czują się wspierani przez wspólnotę. Potem można sprawdzać, z czym wiążą się ich odpowiedzi. To jednak nie jest pomiar samego Boga ani test prawdziwości wiary. Kwestionariusz mówi coś o doświadczeniu religijnym człowieka, nie o rzeczywistości transcendentnej, do której to doświadczenie się odnosi. Tak jak ankieta o miłości małżeńskiej powie sporo o małżonkach, a niewiele o tym, czym miłość jest. Nauka wiele wyjaśnia w sprawach lęku, żałoby czy stresu. Bada też, jak ludzie rozumieją sens i co się z nimi dzieje, gdy go tracą. Nie rozstrzyga jednak empirycznie, czy życie ma ostateczny sens, czy człowiek jest powołany do czegoś więcej niż własne trwanie, ani co dzieje się po śmierci. To nie wada psychologii, po prostu granica jej narzędzi. 

Wiara nie zastępuje naukowego opisu. Pyta o coś innego: ku czemu warto żyć i jaką wartość ma życie, gdy brakuje prostych odpowiedzi.

„Skarga skierowana do Boga nie musi świadczyć o niedojrzałości. Psalmy są pełne pytań i lamentu. Człowiek może mówić: „Nie rozumiem”, „Jestem na Ciebie zły”, „Gdzie jesteś?” i nadal pozostawać w relacji. Wątpliwość nie zawsze oznacza koniec wiary. Czasem szczera skarga jest właśnie tym, co człowiek potrafi dziś z siebie wydobyć. Milczenie bywa gorsze niż krzyk, bo krzyczy się do kogoś. Dojrzała wiara nie wymaga udawania spokoju ani cierpliwego znoszenia każdej krzywdy. Jeśli źródło cierpienia można usunąć, trzeba szukać pomocy i próbować je ograniczyć. Gdy cierpienie przytłacza, obok rozmowy z duszpasterzem potrzebny bywa lekarz albo psychoterapeuta, i nie ma w tym nic wbrew wierze”